OSTATNI DZIEŃ

M. Nowak


Otwieram jedno oko . Śpi . Tym razem udało się ją przechytrzyć . Jest 6.00 . Pół godziny drzemki i znów niepewnie spoglądam w stronę psa . Przegrałam ! Lusia patrzy na mnie jednym okiem , potem błyskawicznie również długim i rusza do ataku . "Lizać , lizać , ciągnąć za włosy , szczypać w policzek ! Obudziłaś się , hura ! Wychodzimy ? Jeszcze nie ? Nie wygłupiaj się , możesz iść w piżamie ! Szybko , musimy przywitać świat..." .
Śniadanie . Luśka wciąga swoją porcję w mgnieniu oka i szuka nowych wrażeń . Za oknem szczeka pies . Hop ! "Maleństwo" już jest na stole - stąd lepiej widać . "Siedzę w twojej jajecznicy ? Przepraszam , już schodzę , to nie było nic pilnego...." .
Wychodzę . Luna udaje obrażoną , ale widzę , że w małym łebku kłębią się szalone pomysły . Nie mylę się ani trochę. Po powrocie zastaję mieszkanie udekorowane tysiącami skrawków papieru . Dzisiejsza prasa . Pies udaje Greka . "O co ci chodzi ? myślisz że to ja ? Skąd ci to przyszło do głowy ? O rany , faktycznie jakieś farfocle zwisają mi z pyska...po prostu czytałam..." .
Idziemy na spacer . "Do lasu ! Ile tam śladów , zapachów , szeleszczących liści , smakowitych gałązek ! " . Biegamy , szalejemy , ścigamy się do utraty tchu . Pora wracać . "Jeszcze tylko obiegnę podwórko , może w międzyczasie wydarzyło się coś o czym nie wiem . O , coś smacznego ! Chyba zjem , akurat nie patrzysz...." .
Wieczór jest ciepły , choć październikowy . Wybieram się z Lusią na rytualną rundkę przed snem . "Przepraszam cię , ja nie idę . Nie czuję się najlepiej . Kręci mi się w głowie , nie mogę utrzymać równowagi . Chyba nie powinnam była zjadać tej kiełbasy na trawniku...Dokąd ty idziesz ? Poczekaj , nie mogę wstać...Wróciłaś . Przyszła z tobą ta pani która robiła mi kiedyś zastrzyki . Co ona mowi ? Trutka ? Co to znaczy ...? " .
Jest noc . Mój Pies odchodzi . "Nareszcie jesteśmy same . Czekałam na ten moment . Nie chciałam żeby ktoś widział nasze rozstanie . Nie płacz , było nam bardzo fajnie razem . Jeszcze ostatni oddech...żegnaj...."
1. listopada . Na cmentarzu , w miejscu wszelkich intencji , zapalam świeczkę - i niech się śmieją wszyscy , którzy nie uwierzą , ale poczułam na policzku wielki , ciepły jęzor ....